1 grudnia 2013

wish you were the one that got away

Rodion Bekatov
Dwudziestopięciolatek urodzony we Lwowie, który do Anglii przeprowadził się piętnaście lat temu, a i tak wciąż mówi z rosyjskim akcentem. Absolwent Hogwartu pracujący teraz w szkole jako bibliotekarz, z czego zbytnio zadowolony nie jest. Jego patronusem jest wrona, do bogina się nie przyznaje, zaś różdżka wykonana jest z hikory, ma dwanaście cali i zawiera włos z ogona jednorożca.

Jako dziecko miał wiele marzeń. Że będzie miał smoka, że będzie najpotężniejszym czarodziejem, który rządzi światem magii, że wszyscy będą go podziwiać, a już w szczególności dziewczyny. Niestety, Rodia dorósł i przestał śnić o rzeczach niemożliwych. Już nie jest uroczym brzdącem, któremu przebacza się zbicie okna kaflem, gdy w ogródku grał w quidditcha czy podkradanie ciasta upieczonego na święta z kuchni. Już nie jest beztroskim dzieckiem, którego jedynym zmartwieniem jest to, co dostanie na obiad, ani słodkim łobuzem, którego wszyscy kochają. Dawno przestał nim być. Mimo to, niemal od samego początku Rodion był trudnym dzieckiem. Do pewnego czasu jednak mu to wybaczano, gdyż wszyscy wmawiali sobie, że z wiekiem mu przejdzie. Niestety, tak się nie stało. Wciąż jest człowiekiem, który ma problemy z agresją i własnymi emocjami. Niezmiernie zaborczy o ludzi, którzy pojawiają się w jego życiu i równie szybko z niego znikają, traktuje ich jak swoją własność i nie wyobraża sobie aby było inaczej. Z pozoru miły, uśmiechnięty, acz wiecznie irytujący swoją obecnością mężczyzna, który po bliższym poznaniu wcale nie zyskuje, a traci. Klnie jak szewc, niekiedy rzuca czym popadnie i co krok pakuje się w jakieś kłopoty. Jakim sposobem zatrudniono go w szkole? Tego nie wie nikt.

Kartę sponsorowali:
Clement Chabernaud i The Civil Wars

I just want to hold you...

THERESA "TESSA" RICE
Ravenclaw, VI rok
nikt ważny

Widzisz mnie? Słyszysz? A może jestem głuchy i ślepy na wszystko, co Ciebie otacza? Właściwie nawet o to nie dbam. Nie lubię mówić o sobie. Tak samo jak nie lubię, kiedy ktoś wytyka mnie palcami mówiąc, że to właśnie ona. Ale co ja niby zrobiłam? Urodziłam się. Dla niektórych to wystarczy. Nie próbują nawet bliżej mnie poznać, zrozumieć. Nie, nie użalam się. Po prostu wiem, że zaraz i tak wetkniesz nos w nieswoje sprawy i spróbujesz przebrnąć przez nic nie warte przesłuchanie. Jestem tutaj i będę. Przynajmniej na razie. Możesz próbować się ze mną dogadać. Nie mam nic przeciwko. Przyjaciele są największym skarbem każdego człowieka. A może jednak przyjaciele nie są mi potrzebni? Nie wiem. Na razie próbuję odnaleźć samą siebie. Później się zastanowię co dalej.