Rodion Bekatov
Dwudziestopięciolatek urodzony we Lwowie, który do Anglii przeprowadził się piętnaście lat temu, a i tak wciąż mówi z rosyjskim akcentem. Absolwent Hogwartu pracujący teraz w szkole jako bibliotekarz, z czego zbytnio zadowolony nie jest. Jego patronusem jest wrona, do bogina się nie przyznaje, zaś różdżka wykonana jest z hikory, ma dwanaście cali i zawiera włos z ogona jednorożca.
Jako dziecko miał wiele marzeń. Że będzie miał smoka, że będzie najpotężniejszym czarodziejem, który rządzi światem magii, że wszyscy będą go podziwiać, a już w szczególności dziewczyny. Niestety, Rodia dorósł i przestał śnić o rzeczach niemożliwych. Już nie jest uroczym brzdącem, któremu przebacza się zbicie okna kaflem, gdy w ogródku grał w quidditcha czy podkradanie ciasta upieczonego na święta z kuchni. Już nie jest beztroskim dzieckiem, którego jedynym zmartwieniem jest to, co dostanie na obiad, ani słodkim łobuzem, którego wszyscy kochają. Dawno przestał nim być. Mimo to, niemal od samego początku Rodion był trudnym dzieckiem. Do pewnego czasu jednak mu to wybaczano, gdyż wszyscy wmawiali sobie, że z wiekiem mu przejdzie. Niestety, tak się nie stało. Wciąż jest człowiekiem, który ma problemy z agresją i własnymi emocjami. Niezmiernie zaborczy o ludzi, którzy pojawiają się w jego życiu i równie szybko z niego znikają, traktuje ich jak swoją własność i nie wyobraża sobie aby było inaczej. Z pozoru miły, uśmiechnięty, acz wiecznie irytujący swoją obecnością mężczyzna, który po bliższym poznaniu wcale nie zyskuje, a traci. Klnie jak szewc, niekiedy rzuca czym popadnie i co krok pakuje się w jakieś kłopoty. Jakim sposobem zatrudniono go w szkole? Tego nie wie nikt.
Kartę sponsorowali:
Clement Chabernaud i The Civil Wars

[To się witam ślicznie :)
OdpowiedzUsuńI pomysłem na wątek rzucę z chęcią, ale może się wydać trochę oklepany. Może by tak Tess przyszła do biblioteki, chciała sobie ściągnąć jakieś opasłe tomisko z górnej półki, które o mały włos jej nie przygniecie?]
[Aaa, dziękuję Ci bardzo! Też ją bardzo lubię. ;D
OdpowiedzUsuńPomysł mogę mieć zawsze, ale muszę wiedzieć, w jakim kierunku mamy zmierzać. ; )]
[Nie ułatwiasz mi niczego, ale cieszę się, że mam wszelką dowolność. :P No to tak. Wybacz mi wszystkie nienormalności i durne pomysły, ale lecę z tym po kolei, najwyżej potem to dopracujemy razem albo co. :)
OdpowiedzUsuńa) Przyjmijmy, że się przyjaźnią, ale tak przyjaźnią, przyjaźnią. Są ze sobą naprawdę blisko, możemy wymyślić też jakaś historię, żeby było ciekawiej. Żeby nudno nie było, mogą sobie dokuczać albo co.
b) Możemy ogarnąć, że się nienawidzą. Albo za sobą nie przepadają i doprowadzimy do sytuacji, w której będą musieli sobie zaufać i potem się okaże, że ta druga osoba wcale nie jest taka zła i od tamtej pory starają się zaprzyjaźnić.
c) Mogliby kiedyś razem odwalić jakąś durną akcję, której teraz się wstydzą albo o której starają się zapomnieć. Ewentualnie mogliby się kiedyś przespać razem, całkiem przypadkiem pod wpływem alkoholu albo co, i teraz starają się jakoś przejść do porządku dziennego.
Mogę wymyślać dalej, problemu nie widzę, chyba, że sama chcesz koniecznie czegoś spróbować albo zaproponować. Możemy też jakieś punkty dopracować albo pomieszać. Decyduj. :)]
[I w tym momencie mogę powiedzieć, że Cię uwielbiam! :D No cóż, czyli reasumując Sharley stara się być, jak najdalej od niego, unika go, a on bez przerwy sypie tylko dwuznacznościami, starając się ją spotkać. Dobrze zrozumiałam, nie? :D]
OdpowiedzUsuń[Pasuje! :) To w takim razie zaczynam.]
OdpowiedzUsuńTessa, jak na typową Krukonkę przystało zdecydowała się spędzić niedzielny wieczór w bibliotece. Nie dlatego, że miała nawał prac domowych, które powinna oddać następnego dnia. Nie, jakoś wyjątkowo w tym tygodniu żaden z profesorów zdecydował się nie gnębić swoich uczniów zadaniami na miliard rolek pergaminu.
Tessa siedziała w bibliotece, bo potrzebowała chwili dla siebie. Musiała przemyśleć wszystko. Sporo przeszła i nie wątpiła, że jeszcze wiele przed nią. Co gorsza nawet magia nie była w stanie pomóc. Nauczyć się z tym żyć? Tak powiedział ostatni lekarz. Bo nie ulegało wątpliwości, że przecież ma przed sobą jeszcze wiele, wiele, wiele lat życia. Szczęśliwego lub mniej.
Spojrzała na słowa zapisane na jednej ze stron. Co to za książka? Właściwie nie była pewna. Po co ją wzięła? By stwarzać chociaż pozory zainteresowanej nauką oraz tymi fantastycznymi zbiorami w lokalnej bibliotece. Owszem, kochała książki, ale nie w chwili, kiedy jej myśli zajmowało coś zupełnie innego.
Nie zdawała sobie sprawy z tego, że dookoła robi się coraz ciszej. Uczniowie powoli opuszczali wnętrze ogromnej biblioteki, kierując się do swoich dormitoriów.
[Cóż, w takim razie życzę mu powodzenia. XD Sharley była kiedyś bardzo grzeczną i poukładaną dziewczynką, ale potem poszła do Hogwartu i wszystko się zmieniło. Powiedzmy, że ma podobny charakter do mnie, więc niełatwo z nią wytrzymać, bo to takie wredne stworzenie, że to głowa mała. XD To zaczynaj, zaczynaj. :)]
OdpowiedzUsuńSharley zdecydowanie należała do grupy osób, które bardzo często pakują się w kłopoty. Zawsze musiała przekroczyć jakąś wyznaczoną granicę, zawsze musiała zrobić coś inaczej niż inni. Nie potrafiła się opanować, powstrzymać przed łamaniem zasad i też nigdy nie przejmowała się konsekwencjami, które później miała ponieść. Nic dziwnego nie było w tym, że większość wolnego czasu spędzała na odrabianiu dodatkowych prac domowych czy też chodzeniu z jednego szlabanu na drugi. Tak naprawdę ostatnimi czasy starała się robić wszystko, byleby nie mieć jednej, wolnej chwili. Wtedy przez przypadek mogłaby kogoś spotkać, a tego nie chciała.
OdpowiedzUsuńPrzez całe popołudnie kręciła się z miejsca na miejsce, zastanawiając się, jak ma wejść do tej cholernej biblioteki nie zauważona. Wiedziała, że zachowuje się żałośnie i infantylnie, ale nic nie mogła na to poradzić. Nie chciała go spotkać. Przez cały ten czas starała się go unikać. Od samego początku września robiła wszystko, byleby tylko nie spotkać mężczyzny. Uciekała się do najróżniejszych sposobów i zawsze miała szczęście. Prędzej czy później, ale ktoś ją wybawiał z opresji i mogła się udać gdzieś indziej, gdzieś, gdzie czuła się o wiele swobodniej i bezpieczniej, cokolwiek by to miało znaczyć. Zdawała sobie sprawę z tego, że z pewnością nie uda jej się unikać go do końca roku. Szczerze powiedziawszy miała taką nadzieję, rzeczywiście cicho na to liczyła, ale to byłoby zbyt piękne.
Wzięła głęboki wdech i wkroczyła do biblioteki, widząc, jak zbliża się do niej tłum zagubionych pierwszaków. Dzięki nim udało jej się wejść niepostrzeżenie do środka. Schowała się zaraz za jakąś półką, wypatrując Bekatova. Od razu go zauważyła. Ruszyła dalej, w głąb biblioteki ze świadomością, że póki co jest bezpieczna i może zająć się szukaniem informacji do swojej pracy. Znalazła kilka książek, przeniosła się w jakieś bardziej ustronne miejsce i zabrała się za lekturę, która od razu ją wciągnęła.
W pierwszym momencie nie wiedziała, co się dzieje. Kompletnie się wyłączyła, nie odbierała żadnych bodźców, straciła poczucie czasu. Cała zesztywniała, czując na włosach czyjś cichy oddech. Przełknęła głośno ślinę i przez chwilę się nie ruszała, nie mogąc wydobyć z siebie słowa. Słyszała w uszach głośne bicie swojego przerażonego serca. Nie wiedziała, co zrobić. Zaskoczył ją. Odwróciła nieznacznie głowę, starając się opanować drżenie całego ciała.
- Wcale nie - powiedziała, zamykając natychmiast czytaną przez siebie książkę - Wydaje ci się.
PRZERAŻONA Sharley
[ Tudum..no ja tez się witam i przepraszam że tak późno...ja też zazwyczaj nie mam pomysłów, no ale w sumie mogę coś zasugerować, bo może tobie zapali się jakaś lampka XD
OdpowiedzUsuńCamila jest plotkarą, i tak jakby otwartą dla wszystkich encyklopedią z informacjami na temat szkoły, uczniów, pracowników..może przez przypadek dowiedziałaby się czegoś o Rodionie, nie wiem zobaczyła by jak robi coś co nauczycielowi nie przystoi czy po prostu ''przypadkiem'' podsłucha jego prywatna rozmowę z kimś. No i jak to ona będzie musiała komuś o tym powiedzieć, albo raczej sprzedać informacje. Można założyć, że wynikało to z jej charakteru lub jakijś urazy do mężczyzny..nie wiem. ]
Camila